» Menadżer Justina o planach związanych z „The 20/20 Experience” Justin Timberlake Polska
image01
image01
image01
image01

 

justintimberlake.pl

Justin Timberlake ma tą niezwykłą umiejętność, że wydaje się być wszędzie, mimo, że go nie ma. W jaki sposób udało mu się utrzymać zainteresowanie jego najnowszym krążkiem, „The 20/20 Experience”, nie wydając żadnego solowego projektu od 6 lat? Może się wydawać, że jest wszechobecny, ale nie jest. On po prostu wybrał bardzo strategiczny plan działania: trochę promocji w sieci, kilka kampanii reklamowych i wywiadów w radiach, występy na galach Grammy i Brit Awards, występy w Saturday Night Live i u Jimmiego Fallona, kilka koncertów i ogłoszenie trasy z Jayem-Z. Oczywiście to całkiem sporo, ale w porównaniu do promocji wcześniejszych albumów to nadal mało. Justin wybrał jakość nad ilość – tylko niewielu artystów może pozwolić sobie na taki ruch i nadal odnosić sukcesy.

Wiceprezes RCA (wytwórni do której należy Justin), Tom Corson, zdradził Billboard: Może wydawać się, że on [Justin] jest wszędzie, ale tak nie jest. On uważa, że mniej, znaczy więcej, dlatego też nie wykorzystuje każdej szansy pojawienia się w TV czy na okładce magazynu. Wybiera to, co dla niego najlepsze.

Chyba najbardziej imponujący jest fakt, że Timberlake, jego menadżer i wytwórnia utrzymywali ten projekt w tajemnicy miesiącami. Co prawda, na portalach plotkarskich co jakiś czas pojawiały się plotki, że JT pracuje nad nowym albumem, jednak przechodziły bez większego echa. Zamiary Timberlake’a pomógł ukryć David Bowie, który ogłosił pierwszy od dziesięciu lat album na krótko przed Justinem.

Poniżej możecie przeczytać wywiad z Johnnym Wrightem, długoletnim menadżerem Timberlake’a. Wright obszernie mówi o albumie, o tym jak oni i RCA zaplanowali międzynarodową kampanię promocyjną i jak udało utrzymać się ją w tajemnicy, a także roli Justina w Myspace, trasie koncertowej i wielu innych.

Billboard: Kiedy zaczęliście pracę nad The 20/20 Experience?

Myślę, że pierwsze rozmowy zaczęły się 3 lata temu, kiedy pomyślałem, że może Justin byłby zainteresowany powrotem do muzyki. Mieliśmy ogólną dyskusję jak dostarczyć tę muzykę, ponieważ sprzedaż płyt w formie fizycznej znacznie spadła, a od czasu kiedy ostatni raz wydawaliśmy muzykę minęło sporo czasu. Mieliśmy pomysł, żeby wydawać co miesiąc jedną piosenkę. Było wiele rzeczy o których rozmawialiśmy, ale nie było żadnego zainteresowania ze strony Justina.

W zeszłym roku, na przełomie maja i czerwca, Justin zaprosił mnie na kolacje i powiedział: Zgadnij, gdzie spędziłem ostatnie noce. Powiedziałem mu, że nie mam pojęcia, a on na to, że w studiu z Timbalandem pracował nad swoimi rzeczami. Byłem lekko zszokowany, bo nie byłem na to przygotowany.

Natychmiast rozpoczęła się konwersacja nad tym, jak zamierzamy to ogłosić. Chciałem to zrobić z zegarem odliczającym czas do premiery piosenki. W pewnym momencie mówiliśmy o tym, żeby zrobić zegar do streamingu całego albumu, ale wtedy musielibyśmy ustalić to z wytwórnią i partnerami, którzy chcieliby w tym uczestniczyć, więc skończyło się na tym, że wypuściliśmy singiel i podaliśmy datę premiery albumu. Zazwyczaj artyści robią to 3-4 miesiące od premiery singla, ale my chcieliśmy zrobić to w mniejszym odstępie czasu, więc wydanie albumu zaplanowaliśmy na 7 lub 8 tygodni od wydania piosenki. Mieliśmy mało czasu, więc musieliśmy wywrzeć duży wpływ [na rynek muzyczny].

Mieliśmy szczęście, że w czasie tych 8 tygodni odbyło się wiele imprez. Pierwsze z nich było Grammy, więc poszliśmy na rozmowę, by zobaczyć, czy możemy wykonać tam piosenkę. Kolejne było Brit Awards w Wielkiej Brytanii, a następnie Wetten, Dass?, niemiecki program rozrywkowy. Było jeszcze Saturday Night Live i Late Night With Jimmy Fallon. Plan na to wymyśliliśmy wspólnie – zamiast wykonywać jedną piosenkę na każdej imprezie, dlaczego by nie wykonać na każdej z nich inny utwór? Pomyśleliśmy, że album będzie chciał ujrzeć światło dzienne (czyt.wyciec), więc chcieliśmy go najpierw przedstawić światu w formie wizualnej, na żywo. Tak więc na Grammy, pierwsze show puszczane w telewizji, Justin wykonał Suit & Tie z Jayem-Z, a potem ukazał światu nową piosenkę, zwaną Pusher Love Girl. Na Brit Awards (i Wetten, Dass?) wykonano Mirrors, kolejną piosenkę z płyty. Potem powróciliśmy do SNL, więc z powrotem wykonaliśmy Suit & Tie i Mirrors, bo nikt w Stanach nie widział wykonania tej piosenki na żywo. Wiedząc, że u Fallona mamy pięć wieczorów, postanowiliśmy w każdym odcinku wykonać inny utwór. I tak tym sposobem ludzie zobaczyli połowę utworów przed ukazaniem się albumu.

Wtedy podjęliśmy współpracę z iTunes i umożliwiliśmy im streaming albumu na tydzień przed jego wydaniem. Chcemy, aby ludzie byli zaangażowani, ten cały album to doświadczenie. Radia nam sprzyjają, mieliśmy Clear Channel Radio, CBS i inne, które nas wspierają. Clear Channel robi tzw. road block czyli nowa piosenka co godzinę (przez cały dzień). Teraz jest poniedziałek wieczór, pojawimy się w 175 stacjach radiowych i będzie puszczany koncert na żywo z El Rey w Los Angeles, gdzie Justin za chwilę wystąpi i gdzie udzieli wywiadu Ryanowi Seacrestowi.

Współpracujemy także z Target i Budweiser. Obie firmy stworzyły z nami reklamy, które pomogą wypromować album, są też sponsorami imprezy [z okazji wydania albumu], która odbędzie się w L.A.. Tak więc w krótkim czasie zdobyliśmy poparcie radia, iTunes, a także wielu programów telewizyjnych, które są częścią kariery Justina. Zasadniczo wszyscy zasiedli do stołu i przedstawili swoje oferty, co zaowocowało takimi wynikami w tak krótkim czasie. To było miłe doświadczenie. Mieliśmy szczęście, że zgodzili się z nami współpracować.

Billboard: Kto był głową całego przedsięwzięcia?

Ja, Justin i PR (firma zajmująca się marketingiem). Oczywiście potem zasiedliśmy z szefami RCA – Tomem Corsonem i Peterem Edgem – i przedstawiliśmy im naszą wizję, nasze pomysły, które po części pomogą nam zrealizować, a oni na to : OK, zróbmy tak. Justin jest pomysłowy, on nie jest jednym z tych artystów, którzy po prostu siedzą i pozwalają ludziom decydować o własnej karierze. Justin jest bardzo zaangażowany w każdą rzecz, którą tworzy – od muzyki do okładki albumu, a także w całą promocję albumu. Moim zdaniem to piękna rzecz, ponieważ kiedy cała ta machina ruszy, będziemy działać na zasadach Justina i będziemy wiedzieć co poprze, a czego nie. Dzięki temu nie ma żadnych sporów między nami, ponieważ on jest podekscytowany całym tym planem, który stworzył wspólnie z nami.

Billboard: Kiedy skończyliście pracę nad albumem?

Album był skończony gdzieś w połowie lipca. To wszystko odbyło się bardzo szybko. Justin miał mało czasu, ponieważ zaraz musiał lecieć do Puerto Rico, gdzie kręcił sceny z Benem Affleckiem do ich filmu Runner Runner. Justin i Timbaland mieli na wszystko ok. cztery tygodnie. Znaczy się, opracowywał to wszystko przez lata, ale kiedy wszedł do studia to wszystko jakoś szybko poszło. Justin i Timbaland są jak bracia, czują się dobrze w swoim towarzystwie, nie tylko jako koledzy z branży, ale także jako przyjaciele, dlatego mogli to wszystko wykonać w tak krótkim czasie. Timbaland czekał tylko aż wejdą razem z Justinem do studia, ponieważ gdy ta dwójka się ze sobą zejdzie, dzieją się magiczne rzeczy. Premiera Runner Runner została przesunięta (na wrzesień/październik), tak więc musieliśmy wydać płytę wcześniej, żeby daty promocji albumu i filmu się nie zeszły. W między czasie Justin musiał załatwić kilka innych spraw zwanych małżeństwem (śmiech). Nie musieliśmy się śpieszyć bo płyta już była skończona, mieliśmy plan, mieliśmy sponsorów, więc poczekaliśmy na początek roku.

Billboard: Jak udało Wam się utrzymać album w tajemnicy przez pół roku?

Ludzie, którzy pracowali z Justinem nad tym projektem, to w większości jego przyjaciele i osoby, które były z nim związane przez wiele lat, więc wszyscy mieli wspólny cel – nie dopuścić do wycieku informacji. Wiedzieliśmy, że dla ludzi będzie to wielka niespodzianka. To jest część naszej pracy, siedzieliśmy nad tym całymi dniami i nocami, więc nikt z otoczenia Justina nie będzie chciał zniweczyć naszych planów. Każdy, kto z nami pracował, był świadomy i wiedział jakie mamy plany, wiedział, że będziemy to sprzedawać. Nikt nie chciał falstartu i każdy pilnował, żeby do tego nie doszło, bo to w interesie nas wszystkich.

Szczerze mówiąc, to jestem zdziwiony, że płyta nie wyciekła wcześniej. Wychodząc poza tą grupę, która pracowała bezpośrednio z Justinem, chodzi mi o ludzi pracujących w sklepach, nikt nie wypuścił płyty. Teraz ludzie na różne sposoby będą próbować rozprzestrzeniać album, ale my dołożymy wszelkich starań, aby dotrwać do wtorku i umożliwić ludziom streaming albumu na iTunes (za darmo) i zrobić im niespodziankę. Nie chcieliśmy zmuszać ich do kupienia albumu, mogą słuchać do woli. Jeżeli pokochasz ten krążek, w końcu zaopatrzysz się we własną kopię. Poza tym, jest jeszcze booklet i zdjęcia, które są w środku. To wszystko jest tak piękne, że trzeba mieć cały pakiet.

Billboard: Macie jakieś sekretne kody i nazwy dla projektów bądź inne tego typu rzeczy?

To trudne. Tak, mamy wymyślone kilka nazw i kodów, ale nie zdradzę jakie, bo możemy je jeszcze użyć. Na pewno nie nazwiemy ich Justin Timberlake (śmiech).

Najtrudniejszą częścią całego projektu – i tutaj muszę oddać Peterowi i Tomowi – było załatwianie tych wszystkich imprez i rozmawianie z organizatorami o występach, nie mogąc jednocześnie zdradzić nazwiska artysty. To wszystko opierało się na tym, że to będzie niespodzianka dla ludzi. Kiedy zegar ruszył, mogliśmy załatwić resztę występów, ponieważ wszyscy wtedy zdali sobie sprawę, że Justin wraca do muzyki.

Billboard: Kiedy zaczęliście rozmowy ze sponsorami i organizować promocję albumu?

Rozmowy z Target zaczęliśmy w pierwszej połowie listopada, oczywiście wcześniej mieliśmy rozmowę z wytwórnią. W grudniu, tuż przed przerwą świąteczną, rozmawialiśmy z Kenem Ehrlichem i Neilem Portnowem o Grammy. Chcieliśmy, aby mieli na uwadze, że [Justin] się zbliża i żeby była możliwość wystąpienia na gali. Poważne rozmowy zaczęły się w okolicach Święta Dziękczynienia.

Billboard: Album ukazał się na iTunes o dziwnej godzinie – 17:20. Był jakiś powód?

Nie. Jedynie dla singla był wybrany specjalny czas. Justin ma firmę zwaną 901, jest to jednocześnie numer kierunkowy do Memphis, gdzie się urodził, tak więc chcieliśmy, aby singiel ukazał się o 09:01 PM (21:01) w Memphis. Godzina ukazania albumu to zbieg okoliczności.

Billboard: Na Myspace ukazał się singiel, dlaczego nie zrobiliście tam premiery całego albumu?

Justin udzielił wielu wywiadów i pojawił się na wielu prezentacjach, gdzie przedstawił jak portal będzie wyglądał, gdy prace nad nim zostaną zakończone. Niestety, w tym czasie witryna nie była gotowa na to, aby zrobić tam streaming albumu. Pokazaliśmy Wam jedynie zapowiedź Myspace. Nie mogliśmy uruchomić tych wszystkich aplikacji, które tam się pojawią. Kiedy nadejdzie ten dzień – a nie wiem kiedy to będzie – na pewno będzie wiele rzeczy które połączymy z promocją albumu. Jedną z nich mogę ci zdradzić już teraz. Powrócą tzw.secret shows. W tej chwili Justin leci do Austin, gdzie właśnie da jeden z takich koncertów.

Billboard: Czy Myspace będzie transmitowało show na żywo?

Jeszcze nie. Najpierw zostaną nagrane, a wyemitujemy je dopiero, gdy portal będzie działał w pełni, tak, by nasi użytkownicy mieli jak najwięcej korzyści.

Billboard: Tak więc SXSW jest bardziej promocją Myspace niż samego Timberlake’a? Niektórzy ludzie są trochę zdezorientowani, że show na których występuje Justin noszą nazwy The Super Bowl…” The Grammys… ” a teraz South by Southwest…”

(śmiech) To jest specjalne zagranie ze strony Myspace. Niech każdy wie, że Justin jest zaangażowany w promocję portalu. (…) Zobaczysz, że Myspace daje dużo możliwości, zwłaszcza dla artystów dopiero rozpoczynających karierę. Wszystko to będzie przedstawiane światu na przykładzie Justina.

Billboard: Czy po stadionowej trasie z Jayem-Z, Justin zamierza wyruszyć w kolejną, tym razem na własną rękę?

Tak. Najprawdopodobniej Justin wyruszy później [w kolejną trasę]. Jeszcze nie rozglądaliśmy się za miastami w których mógłby wystąpić, ale wiem, że zaczniemy od Ameryki Północnej. Na razie naszym celem jest skutecznie przeprowadzić promocję albumu i zakończyć trasę z Jayem-Z. Prawdopodobnie gdzieś na przełomie kwietnia i maja zostanie ogłoszone gdzie i kiedy Justin wyruszy z nową, solową trasą.

Billboard: Jak idzie sprzedaż biletów na obecną trasę?

Lepiej niż moglibyśmy to sobie wyobrazić. Jest kilka, które już zostały wyprzedane, a pierwsze show dopiero 17 lipca.

Billboard: Jaka będzie setlista? Czy najpierw Justin i Jay będą wykonywać utwory osobno, a połączą się tylko na tę jedną piosenkę, czy będzie to jakoś pomieszane?

Na razie nie mogę tego zdradzić. To jeszcze zostanie omówione przez tą dwójkę. Na razie dodam tylko, że są to dwie największe gwiazdy na świecie i na pewno przygotują niesamowite show.

Billboard: Czy trasa, to będzie wielkie show, tak jak koncerty U2 czy raczej bardziej jak występy w telewizji?

Pracujemy jeszcze nad tym. To Justin i Jay-Z, więc to będzie raczej wielkie widowisko, ale na razie nie wiem jaki to będzie miało wymiar. Czy ludzie będą latać w powietrzu? Nie wiem. Na razie wydajemy album i będziemy go promować. W następnym tygodniu Justin będzie miał trochę więcej czasu i będzie mógł skupić się na tym. Na pewno nikt nie będzie rozczarowany.

Billboard: Biorąc pod uwagę, że robicie to wszystko w tak krótkim odstępie czasu, nie obawiasz się, że ludzie będą zmęczeni Justinem?

Nie, nie sądzę tak, ponieważ my nie robimy wielu tych rzeczy, które robi większość gwiazd. Podeszliśmy do tego strategicznie. Grammy to największe show muzyczne w roku, więc tam wystąpiliśmy. Zdarzyło nam się wystąpić na prywatnej imprezie, ale to nie było w celu promowania muzyki, tylko na cele charytatywne, chociaż było o tym głośno w mediach. Nasze utwory ciągle rosną w radiu, ale nadal nie możemy równać się pod tym względem z Bruno Marsem czy Rihanną. Nie sądzę, żeby ludzie się nami zmęczyli. Po prostu tak wychodzi, że wszystkie rzeczy się kumulują, ponieważ nie mamy za bardzo czasu i musimy szybko przeprowadzić promocję.

Nie można zapomnieć, że jeżeli nie było cię na rynku przez wiele lat, musisz przypomnieć o sobie ludzkości na różne sposoby. Najgorszą rzeczą jaką można usłyszeć to: Oh, nawet nie wiedziałem, że Justin wydał jakąś płytę. To jak pocałunek śmierci. Więc dla mnie lepiej kiedy ludzie mówią Hej, słyszę o tym wszędzie i wiem, że wydaje płytę aniżeli Nic mi o tym nie wiadomo.

źródło: Billboard.com

Możliwość komentowania jest wyłączona.


(C) 2012-2017 JUSTIN TIMBERLAKE POLSKA. ALL RIGHTS RESERVED            FACEBOOK     RAMI ARTWORK             KONTAKT