» Recenzja „The 20/20 Experience” – Entertainment Weekly Justin Timberlake Polska
image01
image01
image01
image01

 

justintimberlake.pl

Justin Timberlake dał możliwość odsłuchania płyty na iTunes. Warto było czekać 7 lat?

W ciągu tych siedmiu lat możemy po raz pierwszy zobaczyć Justina za mikrofonem, jednak nie porzuca całkowicie filmów. Kocha grać i jest gwiazdą ekranu. Od wydania jego ostatniego albumu „FutureSex/LoveSounds” wystąpił w całkiem niezłych filmach („Alpha Dog”, „The Social Network”) jak i w nieco gorszych („The Love Guru”). Jednak ma w sobie coś ze starego Hollywood, co można zobaczyć w „The 20/20 Experience”, gdzie znajdujemy Justina ubranego jak jeden z członków Rat Pack. Nie jest przypadkiem, że aktualnie mający 32 lata piosenkarz wydaje swój pierwszy singiel „Suit & Tie”, który jest kołyszącą odą do smokingów Toma Forda, w tę samą noc kiedy są Złote Globy. Wydawałoby się, że prowadzi kampanię po swoje własne nagrody.

Sprawdźcie go w „Tunnel Vision” grającego jako dyrektor rom-com “Just like a movie shoot,” nuci “I’m zoomin’ in on you… as we ride off into the sun.” Posłuchajcie go grającego w filmie sci-fi w „Spaceship Coupe”, gdzie proponuje niektórym obcym “make love on the moon.” Również możecie złapać Justina w „Pusher Love Girl” gdzie jest ukazana wytrwała historia miłosna dwóch narkomanów, gdzie cały wskakuje w romans. Na płycie znajduje się nawet epicki i podwodny „Blue Ocean Floor”, który zaczyna się z Justinem próbującym odebrać sygnały z dołu oddalonego o 20,000 lig. Utwór kończy się wodnistymi dźwiękami, które mogą odwzorowywać dźwięk odpływającej wody po bąbelkowej kąpieli. Jest to film, który oglądasz swoimi uszami.

Nawet jeśli Timberlake nie śpiewa podczas jego dramatu na dużym ekranie, „The 20/20 Experience” to muzyka z filmowym klimatem. JT musi podziękować swojemu wielkiemu współpracownikowi, Timbalandowi, który jest głównym producentem płyty. Dźwięki pasują idealnie do Justina: złote falsetto, dźwięki R&B, rogi Motown i inne dźwięki retro, które mogą uwieść twoją mamę. Najlepszą częścią jest tutaj „Let The Groove Get In”, który jest zbudowany od afrykańskich rytmów do klasycznego Michela Jacksona „Off the Wall”. Jednak prawdziwy dreszczyk jest w detalach. Jeśli weźmiesz część chromiczności z „Pusher Love Girl”, możesz spędzić dużo czasu w słuchawkach ze ćwierkającymi świerszczami z „Don’t Hold the Wall”, albo tchnień gwiazdy porno w „Spaceship Coupe”, albo osobliwej melodii „Blue Ocean Floor”, która brzmi jakby Timbaland grał w tle piosenkę. Właśnie ta ostatnia jest staranną sztuczką dla ballad typu love-gone-wrong. Możesz wyobrazić sobie Justina przewijającego do tyłu związek, odkręcając szkody, przed ponownym i prawidłowym występem.

Jako wyróżniający się człowiek Timbalanda, JT nigdy nie pozwoli tobie zapomnieć, że jest aktorem. “Don’t be mad at me!” prosi w utworze „That Girl” utrzymanym w latach 60., przyznając się, że skradał się do łóżka o czwartej „Naw, girl, I was just hanging with the boys!” Jeśli jest komuś oddany, to tylko sobie: “You reflect me” nuci w „Mirrors” “I love that about you.” Wszystkie z utworów powinny z niego zrobić przekonywującą gwiazdę filmową. Piosenki są trochę zbyt wolne, zbyt długie i pozbawione energii, która zrobiła z niego wielką gwiazdę muzyki pop w wieku 23 lat. Być może chciał być młodym Frankiem Sinatrą, ale teraz musi się zadowolić jedynie nieco starszym Justinem.

Najlepsze utwory:
-„Let the Groove Get In” – zainspirowany Jacksonem
-„That Girl” – wspaniały utwór soul

OCENA: 75/100 – recenzja Melissy Maerz.

Możliwość komentowania jest wyłączona.


(C) 2012-2017 JUSTIN TIMBERLAKE POLSKA. ALL RIGHTS RESERVED            FACEBOOK     RAMI ARTWORK             KONTAKT