» Skany GQ Russia i tłumaczenie artykułu Justin Timberlake Polska
image01
image01
image01
image01

 

justintimberlake.pl

Do naszej galerii zostały dodane skany wrześniowego wydania GQ Russia z Justinem na okładce, o którym informowaliśmy Was w środę. Sesję na potrzeby magazynu wykonał Scott Garfield. Poniżej możecie też przeczytać artykuł, który z rosyjskiego przetłumaczyła dla nas nasza czytelniczka, Karolina Juraś. Dziękujemy!

Aby zobaczyć całość w HQ, kliknij TUTAJ.

***

WYŻSZA KLASA

 JT we wrześniu wydaje już drugi w ciągu roku album i pojawi się w filmie razem z Benem Affleck’om w filmie „Va-bank” (oryg.Runner Runner). Jakim cudem znajduje na wszystko czas?

Krótka prognoza pogody na jesień: pochmurno, możliwa mżawka w postaci Justina Timberlake’a. Muzykalnie: ledwie pół roku po pojawieniu się albumu „The 20/20 Experience”, który rozszedł się w milionach egzemplarzy, JT wydaje jego drugą część: „The 20/20 Experience: Part 2 of 2.”

W kinie: widzowie mogą podziwiać JT w filmie „Va-Bank” w roli przypadkowo zamieszanego w „cyber aferę” studenta Prinston. Towarzyszyć mu bedzie Ben Affleck, który wcieli się w rolę Ivana Bloka.

Bardziej wymagający widzowie zobaczą Timberlake’a w roli folk-muzyka w produkcji braci Coen, która zdobyła nagrodę Grand-prix jury w Cannes.

Filmowy Justin wzywa do posłuchania jego albumu, muzyczny prosi o zainteresowanie się tym filmowym. Razem łączą całą jesienną pop-kulturę w jednego wielkiego Justina Timberlake’a

Zadziwiające, że chłopczyk z dziecięcego show „Klub Myszki Miki”, małolat ze słodkiego boysbandu ‘N Sync i były chłopak Britney Spears, nagle stał się grzecznym i poważnym człowiekiem. Wszyscy dziwili się, kiedy Justin w 2006 roku w tym samym czasie wydał album „FutureSex/LoveSounds”, dla którego krytycy musieli wymyślić nowy termin: postępujące r’n’b, i zagrał u reżysera Nicka Cassavetesa, poważną dramatyczną rolę.

Mówiono: chłopczyk podrośnie, zostanie czyimś mężem i jego popularność przeminie – w szczególności jeśli chodzi o karierę filmową. Muzycy, dość często „zaglądają” do kina, ale rzadko się tam zatrzymują. Jednak JT nie przestawał grywać u wyśmienitych reżyserów, dlatego też stał się członkiem telewizyjnej trupy Saturday Night Live. Mogą to potwierdzić 4 statuetki „Emmy” otrzymane za uczestnictwo w programie. Głównym tematem programu była duża dawka humoru: piosenka o najlepszym prezencie dla ukochanej na dowolne święto „Dick In The Box” , próba odtworzenia tańca Beyonce z klipu „Single Ladies” w obcisłym damskim trykocie, a także piosenka na dzień matki „Motherlover” z przesłaniem: „przeleć matkę przyjaciela” itd.

Wszystko to łączy się z Fincherem i braćmi Coen – sekret z prostym rozwiązaniem. JT nie jest dramatycznym aktorem. On po prostu gra w dramatach. Nie jest także muzykiem- pisze i wykonuje piosenki. Justin nie jest także komikiem- po prostu czasem grywa w skeczach. Nie jest modelem – jest ulubieńcem Toma Forda. Nie jest gwiazdą młodzieżową- skończył 30 lat.

Jeśli trzeba scharakteryzować Justina przy pomocy jednego słowa, niech to będzie banalne słowo, jeszcze za czasów szkolnych- „z klasą.”

Nie jest on jedyny. Ludzi z klasą jest wiele, może to być taki nowy rodzaj artystów lub po prostu twórczych ludzi, którzy pojawili się po to, aby przyćmić innych. Klasa – najważniejsza jest godność. Przyciągają paparazzi i dają im materiał wykonując zaledwie jeden ruch ręką, wszyscy chcą się z nimi przyjaźnić, chodzić na te same spotkania biznesowe, ale najważniejsze: nie są muzykami, aktorami, fotografami, reżyserami, dziennikarzami, scenarzystami, dj-ami, komikami, a wszystkim razem wziętym. Przykład? Ryan Gosling razem z JT, wypromował się w show Klub Myszki Miki. Miał swoją własna grupę: Dead Man’s Bones (na pewno o tym nie wiedzieliście), tytuł symbolu seksu i mężczyzny marzeń, które sam demaskował w „Tej szalonej miłości”. Mimo wszystko, nie przestał tym symbolem być.

Jason Schwartzman, potomek klanu Coppoly, gra u Yesa Andersona, Davida O. Russella i śpiewa we własnym zespole Coconut Records. Jest to opis nie jego rzeczy, a efektów pobocznych bycia członkiem rodziny Schwartzman – typem po-woody-Allenowskiego czarującego, miejskiego znerwicowanego człowieka – jedyną, ale główną przyczyną dla której jest on człowiekiem z klasą.

James Franco – obecnie posiada tytuł licencjata, zdobywa drugi stopień wykształcenia wyższego, wykłada na uczelni, pisze książki, organizuje wystawy, nagrywa filmy długo- i krótkometrażowe. Wszyscy pozwalają mu to robić, nie tylko dlatego, że jest dobrym aktorem, ale dlatego że jest człowiekiem z klasą, ma wiele zainteresowań i wszystko mu się udaje.

Aziz Ansari – jest typowym komikiem i jedną z gwiazd serialu „Parki i strefy rozrywki.” Można go także zauważyć w reportażach z modnych pokazów w towarzystwie znakomitych raperów, a także za dj-ką na after party tych pokazów. Raper Kanye West sam organizuje takie pokazy i sam tworzy kolekcje.

Można kontynuować spis takich aktorów-piosenkarzy, pisarzy-dziennikarzy, intelektualistów, artystów-dj-ów, których każdego dnia przybywa, a przepis na ich pojawienie się, ciągle jest ten sam: zwrócić na siebie uwagę, a później pokazać swoją klasę w świetle reflektorów. Jak można to zrobić? Nic innego, jak nauczyć się tej sztuki u Timberlake’a. Jest on nie tylko jednym z pierwszych ludzi z klasą, ale także najbardziej przedsiębiorczym- z łatwością przenosi pracę z jednej sfery do drugiej i tym sposobem pokazuje swoją aktywność. Kiedy JT grał u Cassavetesa postanowił namówić go do pracy nad klipem do „What Goes Around…Comes Around” – epickiego 10-minutowego teledysku, w finale którego Scarlett Johansson rozbija się luksusowym kabrioletem.

Po „The Social Network” Justin namówił Davida Finchera na stworzenie klipu do „Suit&Tie”. Klip ten był pierwszym muzycznym przedsięwzięciem reżysera w ciągu 8 lat. Podobnie budowała się kariera muzyczna Justina: w odpowiednim momencie kontaktował się z odpowiednim producentem i udowadniał mu, że ma klasę i przyniesie zysk. Ale to nie wszystko. Muzyka Justina niesie ze sobą misję. Razem z hip-hopowym i r’n’b’ producentem Timbalandem rozpoczął trudny, długi i wcześniej niemożliwy do zrealizowania proces połączenia „czarnej” muzyki z „białą”. Rezultatem tego procesu stał się album „FutureSex/LoveSounds” z 2006 roku. W albumie JT zaznaczył historię muzyki pop 50 lat wstecz, złoty wiek czarnego r’n’b i białego „prog-rocka”- pomieszał style, nie zapominając o współczesnych hip-hopowych bitach i efektach specjalnych. Brzmiało to dość dziwnie w tych czasach, szczególnie na koncertach artysty. Dziewczęta w pierwszych rzędach, które przyszły specjalnie po to, aby popatrzeć na przystojniaka z boysbandu ‘N Sync, piszczały na wstępach piosenek. Justin ustępował prowadzącą pozycję swojemu zespołowi, a ten niczym wirtuoz wygrywał spontaniczne dźwięki, stawiając fanki w osłupienie.

W ciągu kolejnych 7 lat, które JT poświęcił karierze filmowej, zaczętą misję kontynuowali drudzy artyści. Największy przewrót, podczas „nieobecności” Justina nastąpił w muzyce niezależnej. Ludzie, którzy jeszcze wczoraj słuchali indi-rocka i innych eksperymentujących z folklorem cudaków, nagle przerzucili się na różne odłamy hip-hopu i r’n’b. Zespół Salem, w składzie którego można było podziwiać dwóch białych amerykańskich dresiarzy, śpiewał typowy, wulgarny, południowy hip-hop.

Czarny Kanadyjczyk The Wanted został gwiazdą w przeciągu kilku miesięcy, wrzucając do sieci bezpłatny album z uczuciowym r’n’b.

Podsumowując, czarno-biała segregacja rzeczywiście zanika, a współczesna muzyka pop zaczęła przedstawiać sobą mulata. Po upływie 7 lat, Timberlake z czyjąś pomocą ukształtował tego mulata, wrócił- oczywiście z triumfem! W marcu bieżącego roku wydał pierwszą część albumu „The 20/20 Experience”, który rozszedł się w milionowym nakładzie. Nowy album jest i technicznie i pomysłowo trudniejszy niż poprzedni: o wiele bardziej da się zauważyć niemelodyczny reżimowy r’n’b, postępujące piosenki i coraz śmielsze aranżacje. W dzisiejszych czasach, taka muzyka stała się do przyjęcia z dużym pop-potencjałem. Bez problemu można ją zagrać na dyskotekach. JT wydał prostą kontynuację „FutureSex/LoveSounds”, te 7 lat było potrzebne i jemu i jego fanom-aby dorosnąć i zauważyć klasę.

Tej jesieni można się spodziewać drugiej części albumu „The 20/20 Experience” – finałowego podsumowania rezultatów. Bardzo wyróżniać się od części pierwszej nie będzie: większość piosenek zostało nagranych jeszcze podczas wydawania tomu pierwszego, reszta pozostaje w tym samym stylu.

Dopóki muzykę Justina będziemy mogli słuchać w sklepach, klubach, filmach- będzie też Justin. Sukces filmowy JT przyciągnie nowych słuchaczy, a muzyczny- zaciągnie melomanów do kina. Na towarzyszących imprezach jeszcze 4 lata temu, amerykańskie GQ przyznało artyście tytuł najbardziej stylowego mężczyzny na świecie. W takich strojach będą paradować nawet Ci którym nie jest po drodze do kina i do takiej muzyki, wystarczy że natkną się na fotografię JT.
Podsumowując, zrozumieliście od kogo nie uchronicie się tej jesieni?

Na początku XXI wieku pojęcia „czarna” i „biała” muzyka stały się lekko archaicznymi. Powiedziano – zrobiono i w ciągu pierwszego dziesięciolecia muzycy dzięki JT mogli zacząć tworzyć coś nowego.

Jednak współcześnie, walka o równouprawnienie i rasizm wciąż trwa. Możliwe, że kiedyś ktoś zada pytanie: co za różnica czy jesteś aktorem czy muzykiem, jeśli jesteś artystą i to artystą z klasą? Wyobraźcie sobie, ilu komikom społeczeństwo odmówiło w „dramatycznej karierze”, ilu aktorom kryminałów widzowie nie dawali być śmiesznymi, ilu raperów nie mogło zaśpiewać, a piosenkarze nie mogli zacząć rapować i razem z raperami zagrać w filmie- ile karier w tym czasie przepadło?

W dzisiejszych czasach, patrząc na JT współczesne gwiazdki Disney’a od razu marzą o karierze filmowej – np. Selena Gomez i Vanessa Hudgens zrzucili z siebie wizerunek księżniczek grając lekkomyślne studentki w bikini w filmie „Odjechane wakacje.” Do sieci wpada nagranie z najsłodszym chłopczykiem na świecie Justinem Bieberem, w którym bluźni i maluje portret Billa Clintona- chuligaństwo, które zyskuje w oczach młodszego pokolenia.
Podsumowując w ślad za JT i jego póki co nielicznymi kolegami idzie już całe pokolenie „nowych ludzi z klasą”: ludzi, którzy udowadniają, że zasługują na więcej niż 15 minut sławy i są dobrzy nie tylko w jednej dziedzinie, a w każdej, gdzie zostawiają kawałek swojej tożsamości.

My póki co, musimy zadowolić się obserwowaniem JT i brać przykład z tego doświadczenia, aby zmieniać świat na lepsze.


(C) 2012-2017 JUSTIN TIMBERLAKE POLSKA. ALL RIGHTS RESERVED            FACEBOOK     RAMI ARTWORK             KONTAKT